17 maja 2013

Faza druga: Rozdział V

[muzyka]

2 sierpnia 2012

   Minął tydzień. Calutki tydzień zleciał nam na powracania do starych, "normalnych" nawyków. Każdy zorientował się, że nie warto wspominać o tym co działo się jeszcze kilka dni temu. Wmawiamy sobie , że wszystko jest dobrze. Robimy to, co kiedyś było dla nas codziennością; obżeramy się pizzą, gramy w piłkę i rozwalamy zombie na konsoli. 
   Rzeczywistość jest trudna do zaakceptowania taka, jaka jest. Najlepszą samoobroną jest poczucie humoru, samoironia. 
   To chyba znaczy, że wszystko wróciło do normy? No właśnie nie całkiem. 

- Hazz? Daisy ma ochotę na lody. Nie wiesz gdzie Horan ukrył wszystkie swoje zapasy? - W drzwiach ukazuję się Lou. Harry wkłada notatnik pod łóżko i idzie w jego stronę. Wychodzi z pokoju i zastaje Hope wylegującą się na kanapie razem z Zaynem, oglądając kreskówki.

  Harry łapie do rąk klucze i wkłada je do hotelowego zamka. W apartamencie panuje mrok, jedynie światło telewizora daje słabą poświatę na kogoś opatulonego w grube koce na kanapie. Pewnie Niall zasnął znowu oglądając jakąś odmóżdżająca strzelankę. 
  Kładzie torby przy drzwiach swojego pokoju i kieruje w stronę kuchni. Jest cholernie głodny. Podchodzi do drzwi i widzi przez szparę oświecone światło. Kładzie rękę na klamce, a do jego uszu dochodzą zduszone głosy. Niewiele rozumie, więc postanawia sprawdzić, kto o tej porze ucina sobie pogawędki w kuchni. 
  Popycha drzwi, a trzy pary oczu kierują się w jego stronę. 
- Liam? - pyta Harry unosząc brwi. Przez chwilę czuje ulgę, lecz prędko zastąpią ją wyćwiczoną chłodnością. - Co ty tu robisz? 
   Kieruje się w stronę lodówki i wyciąga z niej schłodzony sok pomarańczowy. 
- Przyjechałem dwa dni temu. Próby. - Hazz kiwa głową i mimowolnie ziewa. Wydarzenia z dzisiejszego wieczora sprawiają, że zasypia na stojąco. 
- Danielle też jest w Londynie? - pyta od niechcenia. Zapada cisza. Harry spogląda na zebranych. Zayn stoi oparty o szafkę z założonymi rękami, Niall wcina słone paluszki wbijając wzrok w podłogę, a Liam zaciska kurczowo dłonie na krześle. Nagle Styles dostaje oświecenia. 
- Chwila, chwila. Jeżeli wy trzej jesteście tutaj, to kto jest w... - Harry wskazuje na drzwi prowadzące do salonu i przełyka głośno ślinę. - Wypuścili Lou wcześniej? - pyta zaciskając szczękę. Nikt nie odpowiada. 
   Czyli nie.
- O mój Boże, nie mów Horan, że to twoja kolejna laska i jest tak zaćpana, że nawet nie potrafiłeś dowlec jej do pokoju. - Niall zaciska szczękę. 
- Tak właściwie to twoja laska, Styles. - mówi, a paluszki lądują na stole. 
- Co? - pyta zdezorientowany. 
- No może nie laska, zważając na... - dopowiada Zayn, lecz Harry już go nie słucha. Wchodzi do salonu i szarpie za koc. Odsuwa się kilka kroków do tyłu. 
- Dzień dobry, Haroldzie. - mówi Hope ziewając przeciągle. Harry odwraca głowę. Cała trójka wpatruje się to na niego, to na dziewczynkę. 
   Z ust chłopaka wydobywa się przeciągły jęk. 


***

- Czemu mi nie powiedziałeś?! - syczy Harry. Podczas gdy Lou, który dzisiejszego ranka został wypisany ze szpitala, zajmuje się Daisy; bo tak ją ochrzcił, kiedy tylko ją zobaczył, pozostała czwórka obraduje w kuchni. 
- Dzwoniłem do ciebie, nie pamiętasz?! - mówi Niall. - Kurwa, dwa dni z nią kibluję tutaj. - Zakłada ręce na piersi. 
- Skąd... skąd ona w ogóle się tu wzięła? - pyta już spokojnym tonem Harry łapiąc za skrzydełka nosa. 
- Była... była u mnie Zoe. - Niall mimowolnie się uśmiecha, na co cała trójka przewraca oczami. Chłopak ignoruje to i kontynuuje. - No i ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Myślałem, że Li wcześniej wylądował, otwieram, a ta mała cwaniara od razu wpakowuje się do mieszkania! - Niall mówi to z lekkim uśmiechem podziwu dla Hope. - Siada na kanapie i mówi, że przyszła do Harolda, że musi tutaj pobyć jakiś czas. - Harry podnosi brwi do góry, a Zayn i Liam wymieniają się wzrokami. - Tylko, cholera, tu żaden Harold nie mieszka, ale domyśliłem się, że chodzi o ciebie. - Niall wskazuje na Harry'ego podbródkiem. 
- Znasz ją? - pyta Zayn. Harry otwiera usta by zaprzeczyć, lecz w końcu wzdycha i przytakuje. 
- Spotkałem ją dwa razy. 
- No to zajebiście. - odpowiada Liam.
- Cholera, nie mówiłem jej gdzie mieszkam! - wydziera się Styles. 
- Kurwa, wystarczy wpisać twoje imię w wyszukiwarce i każdy wie, na którym kiblu srasz! - wyrzuca mu Liam. Harry zaciska pięści.
   W kuchni zapada cisza, którą w końcu przerywa Zayn. 
- To co robimy? 
- Na pewno jej szukają. - mówi opanowanym głosem Liam. 
- Zgłaszamy to na policję? - pyta Niall. 
   Nikt nie odpowiada. 

- Haroldzie! - mała zeskakuje z kanapy i momentalnie podbiega do chłopaka. Ten bierze ją pod pachy i zarzuca sobie na plecy. Chociaż była tu nie proszonym gościem i szkodnikiem, z łatwością podbiła serca całej piątki. Nawet zdarzało się, że razem z Niallem wymieniali się cukierkami. Blondyn dawał jej czekoladowe króliki w zamian za trufle z posypką.
   Hope wybucha śmiechem, lecz próbuje przybrać poważny ton.
- Haroldzie, odstaw mnie natychmiast na ziemię! - krzyczy swoim piskliwym głosikiem. Gdy są w kuchni, Styles wreszcie odstawia ją na zimne płytki. Dziewczynka wygładza swoją spódniczkę i bierze się pod boki.
- Co jest, Daisy? - Na drugi dzień, każdy z chłopaków już ją tak nazywał. Harry z szuflady wyciąga dwie długie łyżeczki, a z samej głębi zamrażarki pudełko lodów czekoladowych. - Patrz co mam, ostatnie uchowane przed paszczą Nialla. - dziewczynka parska i zajmuje miejsce przy stole.
   Odbiera łyżeczkę Harry'emu i oboje zabierają się do pałaszowania.
- Chcę iść do wesołego miasteczka. - mówi i zatyka umorusane lodami włosy za ucho.
- Hm? - Harry spogląda na nią zdziwionym wzrokiem i krzywi się, ponieważ czuje zimno przeszywające jego podniebienie, spowodowane za dużą ilością lodów w ustach.
- Wesołe miasteczko. Nie wiesz co to? - pyta i zamyka łyżkę w buzi. Harry zastanawia się chwile.
- Dobrze, pójdziemy do wesołego miasteczka. - mamrocze. Na ustach Hope pojawia się szeroki uśmiech. - ale pod jednym warunkiem.
Dziewczynka nadyma usta.
- Jakim?
- Zaraz po tym powiesz mi gdzie mieszkasz, a ja odwiozę cię do domu. - mówi wskazując na nią palcem.
   Dziewczynka wzdycha, ale kiwa głową. Harry uśmiecha się do siebie zadowolony.

***

- Właź. - mówi Harry i otwiera drzwi samochodu. Hope posłusznie wskakuje na przednie siedzenie i zapina pasy. Harry odpala silnik i włącza radio.
  Po dwudziestu minutach, są już w City of London, miejscu pełnym kolorowych światełek, kolejek górskich i waty cukrowej.
   Słońce przeraźliwie świeci, dlatego Harry zawiązuje koszulę na biodrach i poprawia czapkę z daszkiem którą wziął z pokoju Zayna, bez pytania zresztą. 
- Co najpierw? - pyta Harry i łapie dziewczynkę za rękę. Jak na środek tygodnia, kręci się tu dużo osób. Boi się, że zgubi Hope w tłumie. 
- Mam ochotę na popcorn. - Szczerzy się do chłopaka. 
- Będziesz gruba i żaden dziewięciolatek nie będzie cię chciał. - mówi z przekąsem Harry lecz ciągnie ją w stronę kolorowego stoiska. Daisy wlepia wzrok w garnek z którego wyskakują pękające ziarenka kukurydzy. 
   Harry płaci za jedną porcję i podaje ją Hope. 
- Chodźmy na kolejkę górską! - Dziewczynka ciągnie go w stronę ogromnej maszyny. Już na sam widok Harry'emu robi się nie dobrze. 

***

  Sierra żegna się z Doris, jedną z najmilszych pielęgniarek oddziałowych i wychodzi przez szklane drzwi. Kitka w którą spięła dzisiaj włosy podskakuje w rytm drobnych kroków. W kieszeni wibruje jej telefon. Czyżby kolejny od zaniepokojonej o stan domu matki? 
  Chwilę zajmuje jej wyłożenie z kieszeni b a r d z o ciasnych szortów, lecz gdy wreszcie jej się to udaje, odczytuje wiadomość. 
   Uśmiecha się do siebie i kieruje w stronę domu podśpiewując jakąś przypadkową melodię. 

***

- Oficjalnie muszę ci powiedzieć, że to było najgorsze na co kiedykolwiek namówiła mnie jakakolwiek dziewczyna. A namawiały mnie na wiele. - burczy Harry pod nosem i schodzi z podestu prowadzącego na stały ląd. 
- Mam dziewięć lat! - mówi oburzona. - a poza tym, było super. Znaczy dla kogoś kto się nie bał. - chichocze, kiedy Harry zaczyna ją w zemście łaskotać. W końcu wspina się na jego barki i kładzie ręce na jego głowie. 
  Tego dnia zaliczyli jeszcze samochodziki, dom strachów w którym oboje wrzeszczeli jak opętani, beczkę śmiechu i kilka zjeżdżalni. Kiedy jechali samochodem, Harry próbował sobie przypomnieć ostatni raz kiedy spędził dzień na tak beztroskiej zabawie i śmiechu. Jedyne co mu przychodziło do głowy to wyjazd do Disneylandu z siostrą, kiedy był jeszcze małym dzieckiem. 
- Było super. - mówi zaspanym głosem Hope i zwija się w kłębek na przednim siedzeniu. Harry uśmiecha się do siebie i zauważa, że dziewczynka zapada w sen. 
  Przez chwilę wpatruję się w nią urzeczony, lecz sekundę później uderza się otwartą dłonią w czoło. Miał ją zawieźć do domu. 
  Zerka na nią ponownie zagryzając wargę. Nie ma serca jej obudzić. Wzdycha i kieruję się stronę hotelu. 
Wnosi dziewczynkę do mieszkania i kładzie do swojego łóżka, które zamienił na stosunkowo wygodną kanapę w salonie.
Przykrywa ją kocem i wychodzi z mieszkania. 
   Pisze SMS'a Liam'owi który bawi się z chłopakami w klubie i wsiada do samochodu. 

***

  Sierra rusza w stronę ławki, na której siedzi już Harry popijając piwo z butelki. Uśmiecha się do niej delikatnie. Przełyka ślinę i siada koło bruneta, wyciągając mu z ręki szklaną szyjkę i pociągając kilka dużych łyków. Gorzkawy smak piwa zalewa jej usta.
- Spokojnie, mam też dla ciebie - śmieje się cicho, kiedy oddaje mu napój. Pochyla się delikatnie do przodu i dość niepewnie ujmuje jej górną wargę. Kiedy zaskoczona dziewczyna nie reaguje, Harry pośpiesznie odsuwa się od niej i wstaje. 
- Idziemy? - odchrząkuje i marszczy brwi. 
- Jasne. 

***
- Jutro zaczynamy próby. - mówi Harry. Przycupnęli pod jakimś drzewem, chroniąc się przed ostatnimi promieniami zachodzącego słońca. 
- Cieszysz się? - pyta Sierra. Usadawia głowę na jego kolanach i wpatruje się w jego loki rozwiewane delikatnym wiaterkiem. Ma ochotę nawinąć jeden z nich na palec, po czym puścić i patrzeć jak zabawnie odskakuje, odtwarzając swój dawny kształt. Jej ręka zastyga przy podbródku chłopaka. 
   Chłopak łapie jej dłoń i dotyka nią swojego policzka. To był tak naturalny ruch, że dziewczyna aż unosi brwi do góry. 
- Wydaje mi się, że tak. Znowu będzie jak dawniej. - Sierra zauważa, że jego głos drga przy ostatnim słowie, ale nic nie mówi.
- Jak kostka? - zmienia nagle temat chłopak wskazując podbródkiem na opaskę uciskową.
- Och, lepiej - Chłopak delikatnie, ciągle zerkając na jej twarz jakby sprawdzając czy nie ma nic przeciwko, kładzie dłoń na opuchniętym miejscu, ostrożnie gładząc je kciukiem.
   Dziewczynę przechodzi dreszcz. Harry nachyla się w jej stronę. Podoba jej się to, ale coś w głowie podpowiada jej, że tego pożałuje.
- Hm, jest jeszcze piwo? - pyta niemalże przyciskając mu pustą butelkę do ust. On zaskoczony, mruga kilkakrotnie oczami.
- Jasne. Tylko żebyś mi się nie rozpiła, małolato. - Puszcza jej oczko. I tak właśnie proszę państwa, wraca dogryźliwy Styles.
- Nie martw się, to mi nie grozi. - Choć po kilkunastu następnych łykach zaczyna mieszać się jej odrobinkę w głowie. Tylko odrobinkę!
   I chyba przez to, kusi się, aby zadać Harry'emu pytanie, które męczy ją cały wieczór.
- Ej... - Chłopak spogląda na nią z oczekiwaniem. - Ehm, możesz mi powiedzieć jak to było z tobą i Caroline*? - Dopija resztkę piwa. 
- Wygooglowałaś to? - Harry śmieje się krótko, lecz jego twarz tężeje na dźwięk jej imienia. Sierra ma ochotę przewrócić oczami w reakcji na ripostę Harry'ego, lecz powstrzymuje się, grzecznie czekając na odpowiedź. 
   Już myśli, że odezwie się szorstko lub nawet zacznie na nią krzyczeć, lecz jego aksamitny głos, nie zmienia zabarwienia.
- Ja i Caroline... Nie byliśmy tak właściwie razem. - upija łyk piwa - Pewnego dnia po prostu spotkała się ze mną i powiedziała, że za dużo nas dzieli. Ciągła praca, to, że mieszkamy w innych miastach. I po prostu mnie zostawiła. Ale nie żałuję tego, gdybym miał wybór, nie chciałbym do niej wrócić.
- Przykro mi. - mówi niepewnie. Chłopak odkłada pustą butelkę na bok i opiera głowę o korę drzewa.
   Sierra musi przyznać, że odpowiada jej takie spędzanie czasu. Zamyka oczy i wdycha w płuca świeże powietrze. Przejeżdża dłonią po trawie i delektuje się pierwszymi, chłodnymi kropelkami wieczornej rosy. 
   Kiedy otwiera oczy, widzi, że Harry bacznie się w nią wpatruje. 
- Co? - Śmieje się cicho, lecz chłopak zachowuje powagę. 
- Próbuję cię rozgryźć. - mówi, a dziewczyna unosi brwi. 
- Mnie? Błagam, jestem nudna jak flaki z olejem, nie to co nasza sławna gwiazda pop. - mówi drażliwie i podpiera się łokciem, tak, że ich twarze dzielą centymetry. Harry przewraca oczami. 
- I właśnie o to mi chodzi. Czasami jesteś taka słodka, wręcz cnotliwa. - uśmiecha się lekko i obrysowuje kształt jej ust kciukiem. - a czasami wredna i nieokrzesana. - mówi i odrywa palce od jej skóry, co nieźle ją irytuje. 
   I kto to mówi?! Pan wieczna zagadka myśli. Zaciska szczękę i ponownie opada na kolana chłopaka. 
- Od czego to zależy? - pyta zaciekawiony Styles i próbuje odnaleźć jej wzrok, lecz Sierra uporczywie wpatruje się w koronę drzewa nad nimi. 
- Sierra? - Kiedy nie odpowiada, chłopak ujmuje jej podbródek i wkładając w to odrobinę siły, zmusza do spojrzenia na siebie. 
- Uraziłem cię? - pyta próbując ukryć śmiech. Widzi jak w jego oczach świecą się iskierki rozbawienia. - Powiesz mi chociaż, którą częścią? 
  Sierra podnosi się w górę i rusza przed siebie. Nie ma żadnego konkretnego celu czy powodu. Może chce zrobić Harry'emu na złość? Zwrócić wreszcie jego uwagę na siebie?
  Przyśpiesza, kiedy słyszy szelest sygnalizujący, że Harry jest tuż za nią. Kiedy jest już pewna, że zostawiła chłopaka z tyłu, czuje dużą dłoń, zaciskającą się na jej nadgarstku. Harry siłą odwraca ją w swoją stronę tak, że Sierra obija się o jego tors. 
- Puść! - Zaskoczenie odbiera jej możliwość wypowiedzenia ciętej riposty. 
- Nie ignoruj mnie. - mówi zdenerwowanym szeptem Harry, wbijając wzrok w twarz dziewczyny. 
- Jakżebym śmiała. - odpowiada, zawadiacko unosząc brwi w górę. Kiedy czuje, że uścisk na nadgarstku maleje, prędko odbija się od klatki piersiowej chłopaka.
  Nie zdążyła. Harry przyciąga ją do siebie i momentalnie wpija w usta. Jest to trochę dziwny pocałunek, ponieważ chłopak przyciska Sierrę z całej siły do swojego ciała, a ona za wszelką cenę zaciska usta aby pokazać mu, że nie ma nad nią całkowitej kontroli.
  Lecz gdy chłopak przejeżdża językiem po jej wardze, zlizując warstwę melonowego błyszczyka, wszystkie wątpliwości w magiczny sposób znikają, a Sierra poddaje mu się i oddaje pocałunek. 
   Kiedy kończą, zresztą zdecydowanie za szybko, zostawiając niedosyt na nabrzmiałych wargach dziewczyny,  Harry śmieje się cicho, a Sierra nie potrafi złapać tchu. 
- Jedźmy do mnie. - szepcze. 

***

- Kiedy twoi rodzice wracają? 
- Pojutrze. A co? - krzyczy z kuchni dziewczyna. Zaparza właśnie dwie szklanki herbaty. Nie słyszy odpowiedzi, dlatego zaniepokojona wyciera ręce w kuchenny ręcznik i wchodzi do salonu. 
  Uspokaja się kiedy widzi Harry'ego przy jednej z szafek, lecz ogarnia ją poirytowanie kiedy zauważa, co chłopak trzyma w dłoniach. Ściska ramkę ze zdjęciem przedstawiającym ją kilka lat temu podczas balu karnawałowego organizowanego jeszcze w podstawówce. Była wtedy przebrana za kota. Na zdjęciu uśmiecha się i ściska za długi ogonek przyszyty do czarnych spodni, a uszko zabawnie opada jej na lewe oko. 
- Masz gdzieś jeszcze ten strój? - pyta z głupawym uśmiechem. - Przebieranki w sypialni mnie podniecają. 
- Odłóż to pieprzony perwercie! - rzuca w niego poduszką. 
- Och, nie udawaj, że ci się to nie podoba. - Harry kładzie ręce na jej kościstych biodrach, a Sierra udaje odruch wymiotny, co skutkuje atakiem zwinnych, długich (a przy tym lodowato zimnych) palcy na jej odsłonięty przez krótki top brzuch. 
  Kończy się na tym, że z piskiem udaje jej się uciec to kuchni. Chwilę później zjawia się tam Harry, który przyciska ją do szafki swoimi biodrami i bacznie obserwuje usta, oblizując wargi. 
- Zostaniesz na noc? - pyta cicho i zarzuca ręce na jego szerokie barki. Chłopak chmurzy się. 
- Próba - przypomina dziewczynie. Ona zagryza zrezygnowana wargi. No tak. - Ale z chęcią obejrzałbym sobie jakiś film dzisiejszego wieczora. 

***

  Harry zsuwa conversy i rozwala się na jasnym łóżku Sierry. Pokój jest kompletnie inny niż mógł się spodziewać. Panuje w nim idealny porządek. Ściany pokryte są kremową farbą, a podłoga prawie śnieżnobiałymi panelami. Również wszystkie meble i wykończenia są tego koloru. 
  Sierra zamyka płytę w odtwarzaczu i wpakowuje się zaraz koło chłopaka, zachowują jednak stosowny dystans. Harry obejmuje ją ramieniem i przyciska do klatki piersiowej tak, że słyszy miarowe bicie jego serca. Sierra zaciąga się zapachem jego ciężkiej wody kolońskiej, a film się zaczyna. 
  Już podczas pierwszych scen, skupienie się na fabule "Krwawych walentynek" utrudniają jej dłonie Harry'ego błądzące po jej ciele i mokre pocałunki składane na szyi. 
- Haaaarrryy - mówi z wyrzutem, choć nie może zaprzeczyć, że jej się to podoba.
- Lubię jak wymawiasz moje imię*. - szepcze jej do ucha. - To twoje "r" jest cholernie podniecające. - mówi próbując naśladować jej akcent. Ona parska śmiechem. 
- Czyli już nie potrzebuję stroju kota? - pyta, a Harry wybucha zduszonym śmiechem. 

***

   W połowie filmu Harry zdaje sobie sprawę, że Sierra zaczęła pochrapywać na jego ramieniu. Zerka na zegarek. Ostrożnie wyswobadza się z rąk dziewczyny, która uczepiła się go jak małpka i otula kołdrą. Po chwili zawahania cmoka ją w czoło i wyłącza telewizor.

.
.
.
.
.
.
.

W co ja się wpakowałem.


*Caroline Flack - Harry umawiał się z nią podczas trwania xfactora, jest od niego 15 lat starsza.
**Sierra z powodu swoich korzeni ma francuski akcent. W tym języku bardzo charakterystycznie jest wymawiana litera "r", a "h" jest prawie niesłyszalne. ('Arry)

________________________________________

Takie trochę to nudne. Wybaczcie.
Różową kursywą jest zaznaczona retrospekcja, żeby nie mylić jej z wpisem do pamiętnika ;)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Zapraszam na nowy zwiastun opowiadania: ZWIASTUN

Nie bójcie się, nie będzie tak różowo jak mogłoby się wydawać.
No chociaż nie długo.

17 komentarzy:

  1. Rozdział jest genialny. Naprawdę świetny. Nie no, ja po prostu kocham tą małą Hope. Ta dziewczynka jest przecudna. Chciało by się mieć taką siostrę haha xD
    Życzę weny w pisaniu kolejnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie się okropnie podoba! Weź uwierz w siebie kochana! Uwielbiam to opowiadanie jejuuu, a jak widzę Sierrę z Harrym to mam ochotę skakać! Oni są tacy słodcy! A Sierra się zmieniła. Stała się taka, niedostępna? Chyba to dobre określenie. Podoba mi się taka postawa :D no ale oczywiście niech nie przesadza za bardzo i czasem pobaraszkuje z naszym Haroldem <3 ciekawe kiedy Hope się wyniesie haha :D co za dzieckoo, tak po prostu się do nich doczepiła i już:d padnę. Czekam na następnyyyy! buzi :*

    OdpowiedzUsuń
  3. do reakcji powinnaś dodać jeszcze coś w stylu 'super', bo 'dobre' to za mało!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny <3 Kocham tego bloga <3 Rozdziały są wspaniałe, po prostu to jest to coś :* Dużo weny życzę i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dalej , dalej,dalej proszę :) Rozdział Super :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam i liczę, że Harry nie skrzywdzi Sierry! Ona jest urocza kiedy chce, więc Panie Styles! Dobrze, że zespół powoli się ogarnia!
    czekam nn i kocham
    L.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja myślę, że rozdział jest świetny!! Dość dużo się dzieje, a pomiędzy Sierrą i Harrym zaczyna iskrzeć, tak przynajmniej mi się wydaje. ;D
    No co ja mam tu jeszcze dodać, po prostu jest cudny i taki dłuugaśny, co mnie bardzo cieszy ;p
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Nudne ?! Nudnee ?!?! No chyba nie.
    Jest super. Rozdział był długi ale czytało się go tak szybko, że nawet nie zauważyłam kiedy się skończył.
    Uwielbiam twój styl pisania, jest taki wyjątkowy i jakby inny. Niby prosty ale zdumiewający. Ja bym w życiu czegoś takiego nie napisała.
    No i już się nie moogęę doczekać następnego. Prooszęę dodaj szybkoo :)

    Harry i Sierra, Ach ! Aż się miło czyta.
    ariel.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej podoba mi się to, że kiedy Harry i Sierra są razem to fakt pasują do siebie, ale nie przesładzają sobie :) Twój styl pisania jak zwykle mnie powalił. Nie mogę doczekać się NN
    Lece znów obejrzeć ten boski zwiastun :)))
    Zapraszam do mnie:
    your-last-first-kiss-1d.blogspot.com
    pleaseloveme-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. uwaga: dhioedfhuihewurnyheyhrqniohcrwehncygequdhsijhncdgbfuyqwegdiuhasujdfegu <-- to moje zdanie na temat twojego opowiadania! jest awesome! takie hwdoiuhsdhedf
    normalnie pierwszy raz w życiu podziękuję za spam zostawiony na moim blogu! haha <3
    cudowne! czekam na następny rozdział z utęsknieniem :)
    KOCHAM! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Długość <3. Przyznaj się ile pisałaś ten rozdział ? ; p
    Zoe, Hope, Sierra, aj te kobiety ! Jesteśmy nie do wytrzymania xD.
    Szczerze nie wiem co napisać - zatkało mnie.
    Rozdział napisany w mistrzowskim stylu, że mnie zatkało !
    MNIE ZATKAŁO ! Mistrzynię w gadaniu i komentowaniu wszystkiego 24\h.
    Jak ty to zrobiłaś ?!

    Isiia.

    OdpowiedzUsuń
  12. eeeeem. jak obiecałam, tak zrobiłam. przeczytałam. chociaż nie czytam o Harry'm. zresztą, mówiłam już o mojej zazdrości. ale... no kurczę, początek jest świetny. Niall korzystający z uroków sławy, Zayn, który stracił kontakt ze światem, Lou - narkoman, Liam, który olał wszystko. i Hazz. nastolatek, który spełniając marzenia walnął nagle o rzeczywistość. wiesz co mi się najbardziej w tym wszystkim podoba.? stosunek do fanów. przedstawiłaś to dokładnie tak samo, jakie ja miałam o tym wyobrażenie. tu spotkania z fanami, wygłupy, tu ucieczka przed sławą... naprawdę pasuje do mojego wyobrażenia.
    i styl... masz naprawdę przyjemny styl. taki rzeczowy, ale mimo wszystko idealnie oddający daną sytuację. jestem pod wrażeniem, zwłaszcza, że sama tak nie potrafię. a te dialogi... naturalne, ciekawe, szybkie. podoba mi się, to wszystko mi się klei i do siebie pasuje. jest świetnie :)
    ale... no kurczę. mogę to opowiadanie czytać i czytać... ale fragmenty z Sierrą... nie są dla mnie. jak mówiłam, jestem zazdrośnicą. i chociaż podziwiam Twoje opowiadanie... niechętnie podchodzę do "miłosnych" scen Hazzy. przepraszam, ale... fanaberie. z nimi nie wygrasz :).
    także ten... strasznie mi się podoba, o czym już mówiłam. i pisz jak najwięcej rozdziałów, bowiem oderwać się nie mogę :).

    pozdrawiam.! ;*

    PS: rozwalił mnie strach przed kaczkami :). wygląda na to, że nie tylko ja mam dziwne fanaberie... :)

    http://boy-from-bakery.blogspot.com/
    http://zostaw-moje-sznurowki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. O boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże boże BOŻENKO! :D Ja cię jebnę za te flaki z olejem. To co piszesz jest zajebiste i już. To nie jest w żadnej sekundzie czytania nudne, a raczej na odwrót. Sprawia to iż chcesz czytać więcej, więcej i jeszcze raz więcej! :D Nie wiem czy to dobrze ale bardzo podoba mi się związek Sierry i Harry'ego. Może to źle, ale ja jestem tą parą zachwycona :) No i słodka Hope. Ona zawsze mnie ujmuje. Pozdrawiam i weny życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Twierdzisz, że to jest trochę nudne? Bo jeśli tak, to chciałabym potrafić napisać takie coś. Świetnie piszesz, a czytanie rozdziałów to czysta przyjemność.
    Te momenty Sierry i Harrego uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  15. zaczęłam płakać. NIe wiem czemu. Po prostu. Ta muzyka, sytuacja, para. To jest cudowne. Ale pewnie nie na długo :( ~Magda

    OdpowiedzUsuń